Stary pilarz: o ścinaniu wielkich drzew

Jak ścinać wielkie i trudne drzewa -radzi stary, doświadczony pilarz

O stosowaniu klinów do obalania drzew

7 Komentarzy

…bez użycia linociągu czy wciągarki, bądź ciągnika.

Klinów, z racji ich niepodważalnych zalet, używa się przy ścince drzew oraz dość często przy wyrzynce. Powszechne zastosowanie mają przy ścince w lesie. Używa się standardowych klinów plastikowych. Przy ścince wielkich drzew mogą służyć do zabezpieczenia przed zaciśnięciem prowadnicy. Kiedy trzeba obalić wielkie drzewo a zwłaszcza w przypadku dużego ciążenia do tyłu (w kierunku przeciwnym do kierunku obalania), kliny plastikowe nie wystarczają. Aby drzewo „wzięło przewagę” i nastąpiło obalanie pod wpływem siły ciężaru, nieraz trzeba rozewrzeć, unieść rzaz ścinający na więcej niż 10 cm. Kliny plastikowe mają dość duży kąt i są krótkie. To sprawia, że użycie więcej niż dwóch klinów w stosie jeden na drugim, jest wręcz niemożliwe.
Przechylanie drzewa klinami jest powolne a także dodatkowo obciąża siłą rozrywającą zawiasę. W przypadku dużego pochylenia bocznego, istnieje zagrożenie przedwczesnego zerwania zawiasy. Zwłaszcza ścinając drzewa gatunków o kruchym drewnie jak np. kasztanowce, klony, jawory a szczególną ostrożność trzeba przedsięwziąć przy ścince drzew uschłych i zmurszałych. Wtedy najbezpieczniejszą metodą jest szybkie pociągnięcie liną. Przy powolnym przechylaniu drzewa, gdy nastąpi zerwanie zawiasy zanim drzewo nabierze prędkości, dominującą siłą będzie siła grawitacyjna, a ta pociągnie drzewo w kierunku trudnym do przewidzenia. Takie są prawa fizyki i mechaniki, czyli bezwzględne.
Od dawna do obalania używam linociągu typu tirfor. Ma wiele wad ale jest znacznie skuteczniejszy niż kliny. W „zamierzchłych czasach” jechałem na „fuchę” z wiadrem klinów drewnianych, oraz dwóch stalowych i obowiązkowym, ciężkim młotem. Oczywiście wiozłem całe wyposażenie na rowerze marki ukraina. Kiedy trafiałem na wielkie drzewo, nieraz musiałem „nadzięciołować” się, a z drewnianych klinów ocalałe przywoziłem jedynie nieliczne. I wtedy, i teraz używam klinów drewnianych o wymiarach: długość 40 cm, szerokość 7,5 cm, wysokość 4 cm.

zbiór klinów

Fot. kliny. Zbiór klinów używanych przy ścince i obalaniu wielkich drzew


Od lewej: pierwszy -klin stalowy; drugi -klin z zestawu podstawowego, można je wbić w rzaz w pierwszej kolejności; trzeci -takich klinów używam w stosie (jeden na drugim) jako drugi i następny; czwarty -z zestawu podstawowego, ma mniejszy kąt; piąty i szósty -kliny pomocnicze do użycia w stosie.
kliny były użyte do podparcia drzewa w rzazie ścinającym

Fot. po obaleniu. Tu kliny były użyte do podparcia rzazu ścinającego

Reklamy

7 thoughts on “O stosowaniu klinów do obalania drzew

  1. Witka Kreciu, co do klinów słówko – oferta klinów plastikowych jest już dość bogata, niestety ze względu na niski poziom świadomości niektórych sprzedawców nie wszędzie taka sama. Spotykałem sklepy husqvarny czy stihla gdzie w ogóle klinów nie mieli, bo -tutaj cytata- „żoden u nich nie kupuje” hehehe. Używam od lat z dobrym skutkiem klinów husqvarny w rozmiarze 25cm/piętka 2 cm (długi i cienki) na początek oraz 20cm/piętka 3 cm na dobicie. Czasami jest potrzeba użycia dwóch jeden na drugim, wtedy 2 kliny 25/2 dają piętkę 4 cm i to wystarcza na dobicie 90 proc drzew, które można na klinach wybić. Kliny z husqi polecam, chociaż nie są tanie (25zł sztuka) ale bardzo trwałe i świetnie pracują w rzazie. Kolor pomarańczowy, gładkie, z lekkim „marmurkiem” na jednej z powierzchni.

  2. Zaskoczyłeś mnie tutaj zdaniem, że czasami trzeba rozewrzeć rzaz ścinający klinami na szerokość nawet 10 cm. Tym bardziej, że o ile rozumiem, rozmawiamy o drzewach grubych, czyli ciężkich. Ja szczerze mówiąc jeżeli zanosi się na konieczność rozwarcia większego niż 3-4 cm używam ściągacza linowego lub wciągarki, bo po pierwsze szkoda mi klinów i pęcherzy na rękach, a po drugie wątpliwe jest dla mnie powodzenie całej imprezy, zwanej „wybijaniem” drzewa przy tak dużym pochyleniu wstecznym. Muszę to kiedyś zobaczyć w Twoim wykonaniu :):):)
    Ja na kursach, coby nieco pobudzić wyobraźnię przyszłych drwali, daję takie proste zadanie matematyczne: „o ile przesunie się wierzchołek 20 metrowego drzewa, jeżeli w rzaz ścinający wbijemy całkowicie klin o grubości 2 cm w odległości od zawiasy 20 cm…???”
    Jak już ustalimy poprawną odpowiedź, zmieniamy parametry typu grubość klina i odległość od zawiasy czyli grubość drzewa i patrzymy jak się zmienia przechylanie…
    Nie będziesz pewnie miał problemu z odpowiedzią; oczywiście zakładamy, że wszystko jest sztywne czyli drewno się nie miażdży częściowo przy wbijaniu klina, a zawiasa jest punktową osią obrotu drzewa przy obalaniu :))

    • Krzychoo, witaj! Jak miło czytać komentarze 😀
      Zgadzam się z Tobą, nie ma żadnego sensu, przebijania klinami drzewa o dużym przechyleniu wstecznym. Mam jednakże przeszłość bogatą w wielkie drzewa. Ścinałem -już kilkanaście lat temu, więc szczegóły trochę się zatarły w mojej pamięci, topole o pierśnicy ok. 80 cm i dużym pochyleniu wstecznym. To był rządek kilku topól nad potokiem, na małym skwerku w środku miasteczka. Wszystkie były obalane tirforem. Jedna z nich szczególnie mocno wisiała do tyłu. Lina zaczepiona wysoko, z bloczkiem. Przez bloczek lina od tirfora i zaczepiona do pniaka. W rzazie (ścinającym) pełny komplet klinów, oczywiście drewnianych, plus dwa kliny stalowe. To obalanie utkwiło mi w pamięci jako szczególnie ciężkie. Bez maksymalnego wykorzystania klinów, samym tirforem nie było szans na ruszenie tej topoli. Zanim drzewo osiągnęło punkt przewagi, to w stosie zabezpieczającym, klinów było więcej niż cztery.
      Czy zaliczysz mi odpowiedź, bez „matematyki wierzchołka”?
      Pozdrawiam i miłej niedzieli stregahan 🙂

  3. Spox, nie miałem zamiaru Cię egzaminować, nie wiem kto u kogo powinien tu zaliczać… hihihi
    Mam nadzieje, że będzie nam dane spotkać się za jakiś czas, to przy onym Twoim przysłowiowym „czteropaku” powiem Ci ile się ten wierzchołek przesunie hehe 🙂

    • Jeżeli tylko „czteropak” to musi być Tatra-mocne 😀
      Już wiem! Wierzchołek o dwa metry 😀

      • BRAWO, BRAWO!!! nie wiem jak na to wpadłeś, ale to jest właściwa odpowiedź. Wygrałeś sześciopak właśnie hehe 🙂
        A jak pokombinujesz odległością od zawiasy, np 40 cm – przesunie się tylko 1 metr. Takie zabawy matematyczne dają maślokom jakiś pogląd, jak to jest z tym wybijaniem i co jest w mocy ludzkiej maszyną prostą do wykonania a gdzie trzeba wyższej techniki użyć 🙂
        Pozdruffka

  4. Z tego co widzę to panowie zapomnieli czasy pracy przy pozyskaniu;P w Polsce to czy jest klin czy nie ma to i tak drzewo leci – zasada „starych pilarzy”. No może wyjątkiem są moje rodzime Bieszczady gdzie BHP faktycznie jest stosowane i kontrolowane. W Niemczech zawsze w spodniach nosiłem jeden czerwony(trwalszy niż pomarańczowe) klin, bodajże oregon a drugi na pasie. Do tego mała siekierka na pasie, szybkie podbicia, trochę myślenia i bezproblemowe obalania. Rzaz ścinający zazwyczaj zostawiony z piętką podtrzymującą (zmienne wiatry w górach). A ogólnie piję do tego, że przy pozyskaniu niestety muszę robić akord i jak wiadome liczy się czas więc ściągacz linowy, konieczność zapięcia go, podciąganie itd zajmuje tak dużo czasu, że nie zarobiłbym na suchy chleb, czasami po prostu trzeba muszę „na ryzyko” z klinami podejść i próbować drzewo przebić ew. ustawić w pionie i „dobić” go kolejnym drzewem (wiem, wiem, że to mało profesjonalne) niestety takie są realia dzisiejszej pracy przy pozyskaniu ;s

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s