Stary pilarz: o ścinaniu wielkich drzew

Jak ścinać wielkie i trudne drzewa -radzi stary, doświadczony pilarz

Zmiana zainteresowań starego pilarza?

2 Komentarze

Na moim blogu, nie udaje mi się uniknąć tzw. marudzenia.

Niemal przez całe moje zawodowe życie byłem drwalem i pilarzem. Od dawna też interesuje mnie ochrona przyrody, ochrona naszych drzew. Niestety w tej dziedzinie moje osiągnięcia są nikłe.

Przez kilka lat -bardzo dawno temu, zajmowałem się sadem mojego ojca. Wykonałem trochę usług prześwietlenia koron, czy ich redukcji. Z reguły, jako wykonawca podporządkowywałem się zleceniu. Niestety nie uniknąłem błędów -dziś niektóre zadania wykonałbym całkiem inaczej. Niestety już nie dam rady, jak dawniej wspinać się na drzewa i pracować w ich koronach. Mam jednak pewien pomysł, by choć trochę przyczynić się do ochrony naszych drzew. Jako początek nowej kategorii wpisów, jest ten o lipie mojego znajomego -dziś uzupełniony, niniejszym zapraszam.

Mam sytuację, w której trudno mi pogodzić wszystkie zadania. Odłożenie uzupełnień wcześniejszych wpisów, jest z mojej strony poniekąd zamierzone. To swego rodzaju test zapotrzebowania na informację z dziedziny o której piszę. Skoro nie ma pytań o uzupełnienie, to pewnie nikomu to nie jest potrzebne. Dla mnie doraźny wniosek jest oczywisty: nie ma pośpiechu a jak będę miał więcej czasu uzupełnię. Uważam się za kogoś praktycznego.

O drzewach leśnych mógłbym całkiem sporo napisać, ale to jest domena leśników profesjonalistów oraz Lasów Państwowych. Spróbuję pisać o drzewach które są blisko nas, w mieście, na wsi.

Reklamy

2 thoughts on “Zmiana zainteresowań starego pilarza?

  1. Miło by było posłuchać czegoś o tym, jak to kiedyś ścinano drzewa. Mój prapraprapradziad oraz prapradziadek stryjeczny zajmowali się pilarstwem, a dokładnie jak to dawniej z tym było nie można znaleźć nigdzie…

    • Witaj Patryku! 🙂
      Dziękuję za komentarz i przepraszam że odpowiadam „na kolanie”. Ciągły niedoczas, choć już przestałem pracować.
      Nieraz myślę o tym, by zamieścić tu trochę wspomnnień ale znów „ten czas”…
      Mój wujek pracował w lesie. Na wsi, odległej od miasta, w powojennych latach pracy nie było. Miał gospodarkę ale niewielką a że mieszkał przy samym lesie i leśniczego miał za sąsiada, więc pracę miał zapewnioną. Bardzo ciężka to była praca. Na zrąb, czasem odległy o kilka kilometrów, musiał iść na piechotę. Drzewa wtedy ścinało się ręczną piłą dwuosobową na klęcząco. „Budulec” -tak wtedy mówiło się na drewno tartaczne, do piaszczystej drogi wywozowej zrywano końmi i wozami konnymi a zimą na specjalnych saniach, zawożono na stację kolejową.
      W latach powojennych, gospodarze mieli „szarwark” czyli obowiązek wykonania jakiejś pracy, na przykład wywiezienie ileś tam kubików drewna z lasu na stację.
      Za mojego już życia, otaczająca rzeczywistość zmieniła się tak nie do wyobrażenia.
      Pozdrawiam stregahan

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s